• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Gabinet w Warszawie

Premiera Tomasza Arciszewskiego 8 m. 110

(daw. O. Langego)

02-685 Warszawa

tel:+48 22 847-97-12

tel/fax:+48 22 647-31-33

Wyszukiwarka

Położnictwo

Drukuj PDF

Ciąża jest szczególnym etapem w życiu kobiety i to pod względem psychologicznym, fizjologicznym, zdrowotnym i rodzinnym. Ze zrozumiałych względów, mając świadomość złożoności zagadnienia, skoncentrujemy się na aspekcie zdrowotnym ciąży. I to w całej komplikacji tego zjawiska, bowiem właśnie jedynie położnictwo zajmuje się dwojgiem osób – matką i przebywającym w niej dzieckiem. Kobieta ciężarna wraz z dzieckiem tworzą pewną swoistą czynnościową jedność i układ wzajemnych zależności i to o zupełnie innych progach wrażliwości niż u samej kobiety poza ciążą. Jest tak w ciąży, jest tak w trakcie porodzie.

Ciąża zwana bywa stanem brzemiennym, błogosławionym, odmiennym. Jeśli mamy „odpowiednie dać rzeczy słowo”, to ostatnie określenie z punktu widzenia lekarza, nosi z sobą najwięcej treści. Ciąża – proces fizjologiczny u zdrowej kobiety, jest na tyle odmiennym rodzajem fizjologii, że wymaga również odmiennego zachowania się. Niestety, nie uwzględnili tego twórcy emancypacji zawodowej kobiet i często praca zawodowa staje w sprzeczności z interesem zdrowotnym kobiety ciężarnej. Tym nie mniej, nawet gdy ciężarna świetnie się czuje, nigdy nie wolno lekceważyć faktu ciąży, udawać przed sobą, że jej nie ma  i zachowywać się tak, jakby naprawdę kobieta w ciąży nie była.  Może to spowodować nieodwracalne skutki. Nie wolno doprowadzać do przemęczenia, nadmiaru obciążeń emocjonalnych, nadmiernego wysiłku fizycznego, narażania się na szkodliwe oddziaływanie czynników chemicznych, fizycznych, infekcyjnych. Niegroźne dla kobiety, mogą być tragicznie szkodliwe dla jej dziecka. Zwykła infekcja wirusowa w I trymestrze ciąży może, choć wcale nie musi,  być tragiczna w skutkach dla rozwijającego się zarodka. Banalne „przeziębienie” w ostatnich dniach ciąży może spowodować ciężkie wrodzone zapalenie płuc u noworodka i trudności z podjęciem czynności oddychania skutkujące intensywną terapią na OIOMie noworodkowym. Położnik musi o tym zawsze pamiętać. Kobieta najczęściej sobie z tego nie zdaje sprawy. Tak jak z tego, że nierozpoznane, bo bezobjawowe zakażenie układu moczowego czy infekcja chlamydią trachomatis bądź mykoplazmą urogenitalną może spowodować negatywne skutki w przebiegu ciąży.

Ciąża nie jest stanem. Jest procesem postępującego obciążenia organizmu kobiety. Obciążenia, które mieści się w granicach fizjologii i tolerancji organizmu zdrowej kobiety. Podobnie jest z porodem, który ktoś pod względem wysiłku porównał z biegiem maratońskim. Im bardziej kobieta jest zmęczona porodem, tym większy wysiłek ją jeszcze czeka. Bowiem porodowe skurcze macicy są coraz dłuższe, mocniejsze i częstsze, a przerwy międzyskurczowe przeznaczone na odpoczynek dla macicy, dziecka i samej rodzącej – coraz krótsze. Aż  wreszcie jest II okres porodu i trzeba przeć – bardzo ciężko pracować mięśniami, by urodzić dziecko. Stąd między innymi głęboki sens nauki w dobrej szkole rodzenia.

O tym, że w ciąży rozpulchnieniu ulegają błony śluzowe, wskutek czego mogą występować np. krwawienia z nosa czy z dziąseł, wie chyba każda młoda kobieta. Że dochodzi do poszerzenia naczyń żylnych dolnej połowy ciała i mogą pojawić się żylaki kończyn dolnych, sromu, pochwy i odbytu (tzw. hemoroidy – czasem krwawią) – też wie wiele kobiet. Ale są jeszcze inne problemy zdrowotne, wywołane przez samą ciążę: nadciśnienie tętnicze indukowane ciążą, cukrzyca ciężarnych, cholestaza wewnątrzwątrobowa ciężarnych. I te są mało znane.  O innych chorobach nawet pisać nie będziemy. Bowiem nie chcemy nikogo straszyć. Natomiast pragniemy uświadomić, że choć sami mamy dzieci i świadomie się na nie zdecydowaliśmy, to mamy również świadomość złożoności problemu zdrowotnego, jakim jest ciąża u kobiety i tym większą wagę przywiązujemy w naszej pracy do tego, by pacjentkę odpowiednio do ciąży przygotować, czuwać nad nią w trakcie ciąży, w porodzie i połogu.

Gdyby zadać sobie pytanie czym zajmuje się położnictwo, to większość osób nie miała by problemu z odpowiedzią: kobietą ciężarną i rodzącą. Trochę trudniej zapewne byłoby, gdyby, kontynuując rozważania spytać: a dlaczego? Odpowiedź na to pytanie rzeczywiście jest dużo trudniejsza. Przecież kiedyś nie było lekarzy – położników, nie było położnych, akuszerek,  nie było oddziałów położniczych, nawet izb porodowych, były „babki” pomagające (nie wszystkim) w porodzie, a wcześniej jeszcze nawet ich nie było.  I gatunek homo sapiens przetrwał. Mimo selekcji naturalnej. Mimo olbrzymiej śmiertelności noworodków i niemowląt, mimo wysokiej śmiertelności kobiet w związku z ciążą i porodem. Nawet w dwudziestoleciu międzywojennym. Ale każdy z nas chce być zdrowy, mieć dziecko zdrowe, nie chce być punktem na krzywej Gaussa, przypadkiem w opracowaniu statystycznym. I stara się zrobić wszystko, co w sposób rozsądny temu służy.

Położnictwo jako nauka bada zjawiska zachodzące w ciąży prawidłowej i powikłanej.

Jako praktyka – sztuka lekarska, sztuka położnicza, jedyna taka dyscyplina medycyny, gdzie zajmując się pacjentką zajmujemy się minimum dwojgiem pacjentów, przy czym tego drugiego ani specjalnie nie widać, ani nie słychać, nie można go wziąć za rękę, na pytanie też nie odpowie – zajmuje się wyszukiwaniem i w miarę możliwości eliminowaniem zagrożeń dla prawidłowego przebiegu ciąży i porodu. Porodu, którego finałem, zgodnie z założeniem, ma być zdrowa matka ze zdrowym dzieckiem.

Przecież nie po to kobieta w ciąży okresowo wykonuje badania krwi i moczu, że od tego jest zdrowsza, tylko dlatego, że lekarz ma ocenić, czy jej organizm prawidłowo reaguje na zmiany zachodzące w ciąży. Nie po to przychodzi do lekarza na badania kontrolne, bo „pańskie oko konia tuczy” i od patrzenia lekarskiego dziecko się będzie lepiej rozwijało, tylko dlatego, że lekarz sprawdza (wszystkimi dostępnymi i adekwatnymi na danym etapie trwania ciąży, uznanymi i zalecanymi metodami), czy przebieg ciąży, a więc rozwój dziecka i stan jego matki są prawidłowe. Cała opieka położnicza jest oparta na doktrynie „szukania dziury w całym”. A więc chwała lekarzowi, który wykryje odpowiednio wcześnie jakąś nieprawidłowość czy zagrożenie i będzie umiał w odpowiedni sposób zareagować.

Zrozumienie powyższych prawd elementarnych jest konieczne dla dobrej współpracy z opiekującym  się kobietą w ciąży lekarzem. Nie chodzi o to, by lekarz – położnik podczas spotkań z pacjentką stwarzał atmosferę zagrożenia. On ma te zagrożenia ewentualnie wykryć. Oby nie musiał. Ale jeżeli już, to dobrze że wykrył na czas i wdrożył odpowiednie postępowanie. Nie ma powodu za to się na niego obrażać, bo przecież „nie tak miało być, nie tak sobie to wyobrażałam”. A wyczytane w googlu informacje powodują stanie włosów na głowie. A przecież ciąża miała być takim najwspanialszym, najradośniejszym okresem życia! Oby było tak jak najczęściej. Bo tak też bardzo często jest. A drobne problemy łatwo dają się skorygować. Z większymi bywa czasem trudniej. Ale przecież znakomita większość dzieci rodzi się zdrowych.

Certyfikat Izb Lekarskich

Rodzić po ludzku

Rodzć Po Ludzku